infoCAR

Zaloguj się

Samochód elektryczny: o ile wrośnie rachunek za prąd?

Utworzono: 17-10-2019 16:59

Przeciętny kierowca o samochodach elektrycznych nadal raczej wie niewiele, ale z pewnością wie, że są droższe w zakupie niż spalinowe odpowiedniki i że ich „tankowanie” jest zdecydowanie tańsze. No właśnie, ale o ile tańsze?

Źródło: www.opel.pl

Źródło: www.opel.pl

Zacznijmy od tego,  że samochody elektryczne na tę chwilę nie są idealnym rozwiązaniem dla wszystkich. Zdecydowanie nie są dobrym pomysłem dla kogoś, kto mieszka w bloku i nie ma garażu, gdzie by mógł ładować samochód z wykorzystaniem taniej energii z gniazdka. Jeżeli ktoś mieszaka w domu z garażem to zakup „elektryka” można już jak najbardziej poważnie brać pod uwagę. Samochód elektryczny nie będzie też dobrym rozwiązaniem dla kogoś, kto często jeździ w dalekie trasy. Wszystko przez dość mocno ograniczony zasięg tych aut (średnio około 300 km), a także na wysokie koszty ładowania z komercyjnych ładowarek, które ceną są zbliżone do kosztów tankowania benzyny. 

Co jednak, gdy kierowca ma dom z garażem, w dalekie trasy jeździ rzadko i jest do tego statystycznym Polakiem, który rocznie pokonuje około 15 tys. km? 

Aktualne stawki za prąd utrzymują się na poziomie około 0,55 zł za 1 kWh, najbardziej ekonomiczne, ale też już w pełni funkcjonalne i sensowne samochody elektryczne zużywają około 15 kWh na 100 km. To oznacza, że przejechanie 100 km samochodami elektrycznymi takich jak Opel Corsa lub Hyundai Ioniq kosztuje około 8 zł, czyli 0,08 za km. Statystyczny Polak przejeżdża około 15 000 km rocznie, to daje 1250 km miesięcznie, a zatem przejechanie takiego dystansu w przypadku ładowania samochodu u siebie w domu, będzie kosztowało 100 zł więcej na rachunku za prąd. W przypadku Tesli P90D, która ma zdecydowanie wyższe zużycie energii, 100 km będzie kosztowało około 13 zł, co przekłada się na rachunek wyższy o 162 zł.

Dla przykładu, przy obecnych cenach paliw, osoba która jeździ samochodem benzynowym przy średnim spalaniu na poziomie 7 litrów, płaci około 35 zł za 100 km, co przy miesięcznym przebiegu 1250 km daje kwotę 437,5 zł. Jest to kwota ponad czterokrotnie wyższa niż w przypadku samochodów elektrycznych. Wyliczenia w przypadku kierowców korzystających z LPG nie są już tak imponujące, bo jazda samochodem elektrycznym jest tylko około dwukrotnie tańsza. 

Powyższe obliczenia są bardzo uproszczone i nie zakładają kilku czynników takich jak oczywiście zmiany ceny benzyny i prądu, ale również dodatkowych kosztów eksploatacji, które są niższe w przypadku samochodu elektrycznego, nie trzeba bowiem wymieniać oleju, paska rozrządu, filtrów paliwa, powietrza i oleju itd. Na korzyść „elektryków” działa również zdecydowanie mniejsza awaryjność wszystkich podzespołów auta. Problemem nie powinna być nawet wymiana baterii, ponieważ producenci sukcesywnie zwiększają ich żywotność i obecnie przestało to być problemem (baterie Tesli model S straciły 8% pojemności po przejechaniu 350 tys. km). Nawet jeśli zajdzie konieczność wymiany baterii, wówczas samochód elektryczny już dawno zwróci się w stosunku do swojego spalinowego odpowiednika. 

Na tym jednak nie koniec, ponieważ koszty ładowania samochodu elektrycznego można obniżyć poprzez instalację paneli fotowoltaicznych na dachu swojego domu, wówczas ładować można praktycznie za darmo, a inwestycja powinna zwrócić się w ciągu 3-4 lat.

Podziel się