infoCAR

Zaloguj się

Ratownik medyczny: rozwój techniki motoryzacyjnej ratuje życie

Utworzono: 13-03-2014 0:00

- Pamiętam wypadek sprzed 30 lat. Samochód uderzył w drzewo, maska była tylko ledwie wgięta, ale wewnątrz znajdował się nieżywy mężczyzna – złamał kark, bo samochód nie miał zagłówków. Dzisiaj bardzo często jest tak, że z zupełnie rozbitego samochodu o własnych siłach wysiadają wszystkie osoby i nie potrzebują pomocy.

Karetka w drodze do szpitala, źródło: materiały własne www.info-car.pl

Karetka w drodze do szpitala, źródło: materiały własne www.info-car.pl


Edward Efimienko z Piły (50 l.) od 30 lat pracuje jako ratownik medyczny. Pracę w zawodzie zaczynał, gdy obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa funkcjonował zaledwie od roku i dotyczył wyłącznie przednich siedzeń i tylko poza obszarem zbudowanym. Na drogach naszego kraju dominowały wówczas fiaty 125p i 126p, syreny, żuki, nysy i polonezy. Samochody z importu stanowiły mniejszość i były trudnodostępne dla większości obywateli kraju.

InfoCar: Pracę w zawodzie zaczął pan w 1984 roku. Jak przez ten czas zmienił się stan bezpieczeństwa na naszych drogach?

Edward Efimienko: Przede wszystkim było wtedy znacznie więcej wypadków niż obecnie. Mimo tego, że teraz jest o wiele większe natężenie ruchu, na drogach znajduje się więcej aut, to jest znacznie bezpieczniej.

InfoCar: Czym różniły się wypadki z lat osiemdziesiątych od tych z roku 2014?


Edward Efimienko: Główna różnica polega na tym, że zmieniły się samochody. Teraz są znacznie lepiej wyposażone pod kątem bezpieczeństwa, przygotowane na ewentualność wystąpienia wypadku. Dzisiejsze samochody są skonstruowane tak, że silnik podczas zderzenia przedostaje się pod spód pojazdu. W latach osiemdziesiątych normą było to, że silnik przedostawał się do kabiny auta, gdzie łamał nogi i zaklinowywał wewnątrz ofiary wypadków. Zdecydowanie więcej było uszkodzeń kończyn dolnych i uszkodzeń kręgosłupa. Wtedy w samochodach nie było też zagłówków i nierzadko uszkodzenia kręgosłupa skutkowały śmiercią na miejscu. Dochodziło do wyłamania kręgów szyjnych, do przerwania rdzenia kręgowego, a w efekcie do śmierci. Pamiętam wypadek sprzed 30 lat. Samochód uderzył w drzewo, maska była tylko ledwie wgięta, ale wewnątrz znajdował się nieżywy mężczyzna – złamał kark, bo samochód nie miał zagłówków. Dzisiaj bardzo często jest tak, że z zupełnie rozbitego samochodu o własnych siłach wysiadają wszystkie osoby i nie potrzebują pomocy.

InfoCar: Jakie było podejście kierowców do zapinania pasów bezpieczeństwa?


Edward Efimienko: W wielu przypadkach pasy były jedynie przewieszane, „żeby policja nie zauważyła”. Innym problemem było to, że w odróżnieniu do dzisiejszych pasów bezpieczeństwa, trzeba było sobie regulować ich długość. Zazwyczaj nikomu się nie chciało tego robić i bardzo często pasy były za luźne. Efekt był podobny do sytuacji, w której pasy były niezapięte – następowało silne uderzenie ciała o kierownicę lub inne elementy wnętrza.

InfoCar: Co się zmieniło w latach dziewięćdziesiątych, była jakaś poprawa, czy nadal było bardzo źle?


Edward Efimienko: W latach dziewięćdziesiątych nadal sytuacja była zła. Wówczas nastąpił boom na sprowadzanie samochodów z Zachodu. Z reguły były to samochody w wątpliwym stanie technicznym, tzw. składaki, lub po prostu powypadkowe. Na Zachodzie tych samochodów się wyzbywano, a u nas były chętnie przyjmowane. Ramy były krzywe, samochód zostawiał cztery ślady, ale i tak były chętnie kupowane. Potem okazywało się, że podczas wypadków te pojazdy nie zapewniały odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.

Powypadkowy fiat 126p na policyjnym parkingu

Powypadkowy fiat 126p na policyjnym parkingu, źródło: materiały własne www.info-car.pl

InfoCar: Który z wynalazków chroniących życie kierowcy i pasażerów z punktu widzenia ratownika uważa pan za najważniejszy?


Edward Efimienko: Myślę, że najwięcej dobrego zrobiły poduszki powietrzne. Zarówno przednie, jak i boczne. W przypadku samochodów bez poduszek powietrznych bardzo często dochodziło do wyłamania żeber, przebicia nimi płuc, klatka piersiowa stawała się wiotka, tworzyła się odma i niemożliwe lub bardzo utrudnione stawało się oddychanie. Poduszki powietrzne sprawiają, że ciało kierowcy i pasażera wyhamowuje na nich pęd, dzięki czemu udaje się uniknąć uderzenia w twarde części wnętrza pojazdu, np. w kierownicę.


InfoCar: Co oprócz pasów bezpieczeństwa i poduszek zmieniło się na korzyść w pojazdach w kontekście bezpieczeństwa osób znajdujących się wewnątrz?


Edward Efimienko: Niemal wszystko zmieniło się na korzyść. Dawniej bywały przypadki zakleszczenia nóg przez pedały, trzeba było je wycinać, by uwolnić stopy. Teraz to się raczej nie zdarza. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy dużo przypadków, przedostania się silnika do kabiny auta, dzisiaj ten problem został już niemal zupełnie wyeliminowany. W przeszłości problemem były szyby, które rozsypywały się w drobny mak i raniły skórę lub oczy. Dzisiaj szyby są klejone i nie dochodzi już do takich przypadków. To samo tyczy się materiałów z których wykonane jest wnętrze. Trzy dekady temu bywało tak, że plastiki pękały tworząc ostre zadziory, które potrafiły zranić pasażerów. Teraz materiały są inne, bardziej bezpieczne. Kolejną kwestią jest budowa kolumny kierownicy. W starych samochodach kolumna była sztywna i potrafiła zaklinować kierowcę, a nawet niebezpiecznie docisnąć go do fotela. Teraz kolumny wyginają się podczas zderzeń i nie stanowią już takiego zagrożenia. Na korzyść zmieniła się również sama kierownica. Dawniej był to po prostu drut oblany twardym plastikiem. Podczas zderzenia bywało tak, że kierowca uderzał ciałem w kierownicę, ta pękała, a ostry drut wbijał się w ciało kierowcy. W nowych samochodach kierownice są wykonane z miękkich materiałów i nie pękają podczas zderzeń. Wymieniać byłoby można jeszcze długo. W technice motoryzacyjnej dokonał się tak ogromny postęp, że ciężko wymienić wszystkie pozytywne zmiany.

InfoCar: Jak zmieniło się samo ratowanie osób w wypadkach. Straż pożarna do wypadków zaczęła jeździć dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych. Jak wówczas radziliście sobie na miejscu, by ratować życie?

Edward Efimienko: Przede wszystkim w latach osiemdziesiątych mieliśmy dużo uboższe wyposażenie karetek. Na stanie mieliśmy w zasadzie tylko torbę z lekami oraz zestaw do intubacji – nie było specjalistycznych noszy, ani nawet kołnierzy ortopedycznych. Dzisiaj jest o niebo lepiej. W dodatku na miejscu pomagają nam strażacy, a wtedy z uwalnianiem zaklinowanych osób musieliśmy radzić sobie sami lub pomagały nam inne osoby, które akurat znalazły się na miejscu. Samo otworzenie drzwi bardzo często stanowiło problem, ale na szczęście wówczas wielu kierowców woziło ze sobą łyżki do zmiany opon, oraz klucze do wykręcania kół, które wówczas były zakończone szpikulcem. Dzięki tym narzędziom mogliśmy wyłamać drzwi i dostać się do poszkodowanych osób. Trzeba było być kreatywnym na miejscu i wykorzystywać wszelkie dostępne środki, by ratować ludzi.  W obecnych realiach strażacy bardzo nam pomagają, bez nich bardzo ciężko byłoby uratować wielu ludzi, którzy byli zakleszczeni wewnątrz rozbitego pojazdu.

InfoCar: Wypadki motoryzacyjne to także potrącenia pieszych. Czy i na tym polu dokonał się postęp?


Edward Efimienko: Zdecydowanie tak. Myślę, ze najważniejsze było ukrycie mocowań ramion wycieraczek pod maską lub zabezpieczenie ich w inny sposób. Przy starszych samochodach trzpienie wycieraczek wystawały nad maską i stanowiły śmiertelne zagrożenie dla potrąconych osób. Bardzo często zdarzało się tak, że potrącony pieszy uderzał głową w twardy, wystający do góry trzpień i nawet ponosił w ten sposób śmierć na miejscu. W niektórych przypadkach dochodziło nawet do otwarcia czaszki. Dzięki temu, że wycieraczki zostały ukryte pod maską, potrącona osoba może bez przeszkód przesuwać się po masce i szybie wyhamowując pęd. Tutaj także warto wspomnieć raz jeszcze o szybie. Dzięki temu, że szyby nie rozsypują się podczas uderzenia, nie dochodzi zazwyczaj do przypadków przedostania się pieszych do wnętrza pojazdu, było to bardzo niebezpieczne zarówno dla pieszych, jak i kierowcy oraz pasażera auta. Oprócz tego wiele zmieniło się również w ukształtowaniu przodu samochodów. Obecnie piesi mają dużo większe szanse na przeżycie potrącenia niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Na ilustracji u góry, mamy przykład starszego samochodu. Kolorem zaznaczone są opisywane niebezpieczne mocowania wycieraczek. W dolnej części ilustracji podajemy przykład nowoczesnego samochodu, gdzie trzpienie wycieraczek są chowane pod maską.

Na ilustracji u góry, mamy przykład starszego samochodu. Kolorem zaznaczone są opisywane niebezpieczne mocowania wycieraczek. W dolnej części ilustracji podajemy przykład nowoczesnego samochodu, gdzie trzpienie wycieraczek są chowane pod maską., źródło: materiały własne www.info-car.pl

InfoCar: Czy można zatem powiedzieć, że spadek liczby ofiar wypadków wynika głównie z rozwoju techniki motoryzacyjnej?

Edward Efimienko: Myślę, że można zaryzykować takie stwierdzenie, ale oczywiście nie bez znaczenia są też inne czynniki. Poprawił się stan dróg, wzrosła świadomość kierowców, obecnie jest lepsza kontrola nad ich poczynaniami itd. Warto zwrócić uwagę także na to, że obecnie na drogach jest dużo ciaśniej i dzięki temu również zmniejsza się liczba groźnych wypadków  - kierowcy mają mniej miejsc, by rozpędzić się do niebezpiecznej prędkości.

 

InfoCar: Dziękuję za rozmowę.

Edward Efimienko: Dziękuję.

Podziel się