infoCAR

Zaloguj się

Jeźdźcy bez głowy – potencjalni zabójcy polskich dróg

Utworzono: 09-01-2019 8:51

Rozpędzony kierowca wyprzedza wolniej jadący pojazd, przed nim jest jeszcze jeden, ale kończy się przerywana linia i zaczyna górka z podwójną, gaz do dechy, tuż przed wierzchołkiem wzniesienia, udaje się wyprzedzić wszystkich. Gdyby z naprzeciwka jechał ktoś, zginęliby obaj.

Źródło: YouTube

Źródło: YouTube

W motosporcie od lat funkcjonuje powiedzenie: „Czym różni się fiński kierowca od kierowców innych nacji? Przed wzniesieniem normalny kierowca zwalnia bo za pagórkiem może być ostry zakręt. Fiński kierowca przyspiesza bo za pagórkiem może być prosta”. Te słowa dobrze oddają styl jazdy fińskich kierowców rajdowych z tą różnicą, że kierowcy rajdowi zazwyczaj doskonale wiedzą, co jest za górką i wiedzą też, że nikt z naprzeciwka nie ma prawa jechać. Zupełnie czym innym jest ślepa wiara w to, że na dwukierunkowej drodze publicznej, nikt nie wyłoni się zza wierzchołka wzniesienia -  przykład poniżej.

Jeżeli komukolwiek ta sytuacja wydała się być zupełnie niegroźna, to powinien dodać hipotetyczny pojazd nadjeżdżający z naprzeciwka z prędkością około 90 km/h (prędkość maksymalna dopuszczalna w przedstawionym miejscu), Jeżeli będzie to kierowca, który ma podobnie lekceważące podejście do przepisów, to być może będzie jechać z prędkością 110 – 120 km/h, a takich przecież nie brakuje, a wtedy szanse na uniknięcie wypadku byłyby już tylko iluzoryczne.

Statystyczny polski kierowca podobnych sytuacji na drodze widział zapewne wiele, większość z nich faktycznie nie kończyła się wypadkiem, ale nie było to wynikiem wielkich umiejętności kierowcy łamiącego przepisy, lecz zdecydowanie dziełem przypadku. Prawdopodobieństwo spotkania kogoś naprzeciwko siebie faktycznie nie jest duże, ale jeżeli w takie sytuacji dojdzie do „spotkania” dwóch pojazdów jadących minimum 90 km/h, to skutki będą prawie na pewno tragiczne. Pozostaje pytanie, czy warto grać w tę nietypową „rosyjską ruletkę”.

Wyprzedzanie na wzniesieniu to nie jedyne miejsce, gdzie kierowcy ryzykują życiem swoim i innych uczestników ruchu. Zupełnie podobnie jest na zakrętach, łukach drogi, a nawet na skrzyżowaniach – wszędzie tam zdarzają się przypadki wyprzedzania, mimo oczywistego oznakowania zabraniającego takich manewrów.

Bezpieczeństwo na drogach jest sumą decyzji wszystkich kierowców ważne, żeby to były dobre decyzje.

 

Podziel się