infoCAR

Zaloguj się

Elektryczne samochody dostawcze – sensowna alternatywa dla aut spalinowych

Utworzono: 17-04-2019 7:10

Samochody dostawcze, ze swojej natury wykorzystywane są głównie w różnego typu działalnościach gospodarczych. Tutaj najważniejsze jest to, by narzędzia użyte do pracy, były opłacalne i w przypadku elektrycznych samochodów dostawczych już tak w istocie jest.

www.vwuzytkowe.pl

www.vwuzytkowe.pl

Jeszcze kilkanaście lat temu samochody elektryczne były co najwyżej bardzo drogą fanaberią ekologów i w gruncie rzeczy, niezbyt praktycznym środkiem transportu. Bolączki, jakie trapiły użytkowników pierwszych samochodów elektrycznych, to przede wszystkim bardzo mały zasięg na jednym ładowaniu, kiepskie osiągi i długotrwałe uzupełnianie energii w bateriach. Wszystko zaczęło się zmieniać od czasu debiutu na rynku Tesli Roadster – elektrycznego sportowego samochodu, a zatem czegoś, co wcześniej było nie do pomyślenia. Przyspieszenie do setki w 3,9 sekund, prędkość maksymalna na poziomie 200 km/h (ograniczona elektronicznie), zasięg około 400 km. Wyniki być może nie były oszałamiające, ale pokazały kierowcom, że motoryzacja elektryczna jest warta uwagi. Następnie powstały kolejne elektryczne modele Tesli z przełomowym modelem S na czele, a potem do gry włączyli się inni producenci, w tym ci od lat kojarzeni z motoryzacją w wydaniu spalinowym. Po upływie dekady od debiutu Roadstera, doczekaliśmy się pierwszego naprawdę dużego elektrycznego samochodu dostawczego i do tego montowanego w Polsce. Jest nim Volkswagen e-Carafter. 

Samochód jest produkowany w fabryce Volkswagena we Wrześni pod Poznaniem, stamtąd trafia na rynki wielu państw, w tym także oczywiście Polski. Jego osiągi nie są co prawda tak imponujące, jak obecnych osobowych samochodów elektrycznych, ale jest to pierwszy tak duży elektryczny samochód dostawczy, który oferuje zadawalające możliwości. 

Dane techniczne:
Zasięg na jednym ładowaniu: około 130 km,
ładowanie z użyciem szybkiej ładowarki: 1,5 godziny do pełna, 45 minut od 0 do 80%,
ładowanie z użyciem dedykowanej ładowarki: około 5 godzin i 20 minut,
prędkość maksymalna: 90 km/h (ograniczona elektronicznie),
moc silnika 100 kW (136 KM),
przestrzeń ładunkowa: 11,3 m³,
ładowność: 1709 kg (dmc 4250 kg) i 1000 kg (dmc 3500 kg).

Cena: około 300 tys. zł. 

Ostatni z wymienionych parametrów sprawia, że osoby zainteresowane posiadaniem w swojej flocie e-craftera muszą się poważnie zastanowić, czy zakup będzie opłacalny. Podstawowa wersja craftera z silnikiem diesla i identyczną przestrzenią ładunkową kosztuje około 100 tys. zł, a zatem o 200 tys. zł mniej. Tym, co różni najbardziej obie wersje, jest koszt tankowania. W przypadku craftera z silnikiem diesla, spalanie wynosi około 13 litrów na 100 km, co przy dzisiejszych cenach kosztuje około 65 zł za 100 km. Wersja elektryczna, w przypadku ładowania ze zwykłego gniazdka np. w nocy, 100 km przejedzie za około 6,5 zł, a zatem 10-krotnie taniej! Różnica w cenie robi się znacznie mniejsza, gdy porównamy e-craftera z podobnie wyposażoną wersją spalinową z automatyczną biegów, wtedy koszt wyniesie około 190 tys. zł, a zatem zakup staje się wówczas zdecydowanie wart rozważenia. 

Znacznie mniej wątpliwości, niż przedsiębiorcy w Polsce, będą mieli zapewne odpowiednicy w państwach Europy zachodniej, gdzie już teraz obowiązują ograniczenia wjazdu dla samochodów z silnikami diesla, takie jak: Londyn, Berlin, Stuttgart, Paryż, Rzym, Bruksela i wiele innych. Nie ma też wątpliwości, że już za kilka lat ograniczenia te będą znacznie bardziej restrykcyjne i obejmą większą liczbę nawet mniejszych miast.   

Ograniczeń wjazdu w Polsce jeszcze nie ma, ale bez wątpienia się pojawią. Ustawa o elektomobilności i paliwach alternatywnych, która weszła w życie w maju 2018 roku, daje samorządom możliwość wyznaczania stref czystego transportu i z pewnością takie powstaną np. w centrach dużych polskich miast. Pierwszymi w kolejce do ich utworzenia są Kraków i Toruń, gdzie wjazd do staromiejskiego centrum, miałby być zarezerwowany wyłącznie dla pojazdów z czystym napędem (elektryczne, wodorowe i na gaz CNG). Nie ma też wątpliwości, że ich śladem pójdą kolejne miasta. Oprócz tego, omawiana ustawa wniosła zmianę w ustawie Prawo o ruchu drogowym i dała kierowcom samochodów elektrycznych możliwość korzystania z buspasów

Art. 148a. 1. Do dnia 1 stycznia 2026 r. dopuszcza się poruszanie pojazdów elektrycznych, o których mowa w art. 2 pkt 12 ustawy z dnia 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych, po wyznaczonych przez zarządcę drogi pasach ruchu dla autobusów.
2. Zarządca drogi może uzależnić poruszanie się pojazdów elektrycznych po wyznaczonych pasach ruchu dla autobusów od liczby osób poruszających się tymi pojazdami.

Zawarte w punkcie drugim ograniczenie, nie zostało jeszcze nigdzie wprowadzone, a zatem nawet pojedynczy kierowca, może bez przeszkód korzystać z wszystkich buspasów w Polsce. To nie koniec. Kierowcy samochodów elektrycznych, na mocy ustawy o elektromobilności, mogą bezpłatnie parkować w niestrzeżonych publicznych strefach płatnego parkowania. 

Dla wielu przedsiębiorców zainteresowanych zakupem elektrycznego „dostawczaka” wspomniane atuty, mogą się okazać warte pieniędzy, które trzeba zapłacić przy kupnie busa na prąd. 

Oprócz nowego e-craftera produkowanego w Polsce, klienci mogą obecnie przebierać w ofertach innych producentów. Co prawda nie znajdą samochodów o tak dużych możliwościach, ale wartymi zainteresowania będą np.  elektryczne wersje Peugeota Partnera i Renault Kangoo. Co więcej, na rynku wtórnym, znaleźć można używane starsze wersje tych elektrycznych modeli. 

Podziel się