infoCAR

RedutaPWPW
Zaloguj się

Z drogi, bo jaśnie pan wyprzedza

Utworzono: 27-10-2015 0:00

Wydawać by się mogło, że na polskich drogach uprzywilejowane mogą być tylko pojazdy uprawnionych służb. Tymczasem na autostradach często spotyka się kierowców, zazwyczaj drogich i luksusowych aut, którzy uzurpują sobie prawo, do przeganiania innych na bok.

Autostrada A1, źródło: materiały własne info-car.pl

Autostrada A1, źródło: materiały własne info-car.pl

Zazwyczaj do takich sytuacji dochodzi, gdy kierowca wolniej jadącego pojazdu ośmieli się skorzystać z lewego pasa autostrady lub drogi ekspresowej. Niestety absolutna większość takich dróg w Polsce ma tylko dwa pasy ruchu w jednym kierunku. To sprawia, że wyprzedzający kierowcy muszą czasami poczekać na sposobność wykonania manewru. Często też muszą znacznie zwolnić, zwłaszcza, gdy wyprzedzają się dwa pojazdy ciężarowe. Tak wyglądają realia polskich dróg szybkiego ruchu, czy nam się to podoba, czy też nie. Niestety są kierowcy, którym nie podoba się to na tyle, że postanawiają dać temu nieskrępowany wyraz. Często o takich przypadkach piszą oburzeni internauci, oto jeden z wielu tego typu wpisów:

„Jechaliśmy autostradą A1 prawym pasem jakieś 120-130 km/h, bo żona nie lubi, jak jedziemy szybciej, a ja to szanuję. Przed nami jechała ciężarówka, rzuciłem okiem w lusterko, około kilometr za mną zauważyłem jakieś światła na lewym pasie, stwierdziłem, że to daleko jeszcze i podjąłem decyzję o wyprzedzaniu. Włączyłem kierunkowskaz, zjechałem na lewy pas, przyspieszyłem do 140 i wyprzedzałem dwie ciężarówki. Po króciutkiej chwili zobaczyłem w lusterku, że kierowca z tyłu miga światłami, po kilku sekundach maiłem już go na zderzaku. Cały czas migał długimi. Wyprzedziłem ciężarówki i zjechałem na prawy pas. Tamten kierowca zrównał się ze mną i pokazał mi środkowy palec, a po chwili odjechał w siną dal migać na kolejne „zawalidrogi”. Zapewne kierowca jechał z maksymalną prędkością tego samochodu czyli około 250 km/h, wnioskuję po tym, jak błyskawicznie znalazł mi się na ogonie”.

Takie sytuacje niestety nie są rzadkością. Zapewne wielu użytkowników polskich autostrad się z czymś podobnym spotkała i to nie raz. Oprócz tego, że migający kierowcy zazwyczaj znacznie przekraczają dopuszczalną prędkość, to do tego zachowują się bardzo arogancko i lekkomyślnie. Takie sytuacje są bowiem bardzo niebezpieczne, ponieważ zazwyczaj powodują duże zdenerwowanie u kierowcy jadącego przodu, który przecież nic złego nie robi. Nawet jeżeli jedzie wolniej niż wynosi  maksymalna dopuszczalna prędkość na tym odcinku drogi, to ma prawo jechać z tą prędkością o ile oczywiście wyprzedza inne pojazdy. Nie wyprzedzanie, lecz jechanie z równą prędkością obok innego pojazdu, może zostać uznane za blokowanie ruchu, a to stanowi wykroczenie. Wykroczeniem jest też zachowanie polegające na miganiu światłami w celu upomnienia innego kierowcy. Niestety jeżeli takiego przypadku nie zaobserwuje policjant lub nie zostanie ono nagrane wideorejestratorem, wówczas nie ma szans na ukaranie kierowcy wysokim mandatem. Jedyna szansa na to, by takich kierowców w ogóle ukarać, jest złożenie donosu na policję. W takim przypadku kierowca zostanie ukarany co najwyżej za niewłaściwe używanie świateł pojazdu. Kwestia prędkości nie będzie w takim przypadku rozpatrywana, ponieważ takie wykroczenie musiałoby być zarejestrowane zalegalizowanymi urządzeniami pomiarowymi. W celu złożenia donosu, należy skontaktować się z komendą policji właściwą do miejsca popełnienia wykroczenia, podać okoliczności wystąpienia wykroczenia takie jak: data i miejsce wykroczenia, numer rejestracyjny pojazdu, którym wykroczenie zostało popełnione i opisać dokładnie przebieg zdarzenia. Najlepiej w takich przypadkach poprzeć swoje zeznania, zeznaniami świadka. Wygląda to bardzo skomplikowanie, ale niestety nie ma innej drogi, by aroganckich kierowców przywołać do porządku. Jeżeli jednak ofiara takiego wykroczenia ma czas i chęć zgodnie z prawem ukarać „migacza”, wówczas może z takiej drogi postępowania skorzystać. Co prawda za niewłaściwe używanie świateł nie grozi szczególnie wysoka kara (zwłaszcza dla kierowcy drogiego i luksusowego auta), ale z pewnością kilka godzin zmarnowanych na zeznania w komendzie policji, gdzieś w środku Polski, zapadną takiemu kierowcy głęboko w pamięć.

Przedstawiony powyżej tryb postępowania jest jedynym, z jakiego można skorzystać. Zdecydowanie nie należy samemu wymierzać sprawiedliwości, ani też szukać konfrontacji – do niczego dobrego to nie prowadzi. Nie należy zatem blokować drogi, jadąc np. obok ciężarówki z taką samą prędkością, nie należy zmuszać kierowcy do zatrzymania, zajeżdżać mu drogi itd. Wyjaśnianie sobie nawzajem problematyki bezpieczeństwa ruchu drogowego na poboczu autostrady bez wątpienia nie jest dobrym pomysłem. Trudo w takich okolicznościach liczyć na to, że rozmówcą będzie sympatyczna i dobrotliwa osoba. Najlepszym rozwiązaniem jest spokojne dokończenie manewru i zjechanie na prawy pas jezdni. Wszystkie czynności należy odpowiednio wcześnie sygnalizować, nie wykonywać gwałtownych ruchów podyktowanych zdenerwowaniem, nie zwalniać, nie hamować itd. Należy mieć na uwadze, że „na zderzaku” wiezie się agresywnego kierowcę i każde wciśnięcie hamulca może zakończyć się groźnym wypadkiem.
 

Podziel się