infoCAR

RedutaPWPW
Zaloguj się

Wyższe mandaty dla bogatych?

Utworzono: 17-05-2013 0:00

W kilku państwach Europy został wprowadzony system karania kierowców mandatami, których wysokość jest ustalana na podstawie stopnia zamożności kierowcy. MSW oraz policja chcą, by taki system funkcjonował także u nas.

Nissan 350Z, źródło: archiwum info-car.pl

Nissan 350Z, źródło: archiwum info-car.pl

Obecnie najwyższym mandatem, jaki można otrzymać za jedno wykroczenie, jest mandat 500 złotowy. W przypadku, gdy kierowca popełni kilka wykroczeń, kara może wynieść maksymalnie 1000 zł. Te zasady zostały ustalone w 1995 r. i choć przez te lata taryfikator mandatów był wielokrotnie nowelizowany, to najwyższych stawek nie zmieniono. Warto tutaj dodać, że te 18 lat temu (1995 r.) średnia płaca w Polsce wynosiła 703 zł, dzisiaj jest to już 3 832 zł. W zarobkach nastąpił zatem wzrost ponad pięciokrotny, a najwyższe mandaty pozostały bez zmian. To zdaniem policji wpływa bezpośrednio na zachowanie się kierowców na drogach i ich stosunek do prawa. Co prawda oprócz mandatów pieniężnych w Polsce od 1993 r. funkcjonuje system punktów karnych, ale ich limit został ustanowiony na tyle wysokim poziomie, że dla wielu piratów nie stanowią one realnego zagrożenia utraty prawa jazdy.

O konieczności znaczącej podwyżki mandatów policja mówi już od dawna. Uzasadniającswoje postulaty policjanci posługują się przykładami innych państw z naszego regionu. Na Słowacji za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h trzeba zapłacić 350 € , o ponad 70 kilometrów na godzinę - 650€. Na Węgrzech jest jeszcze drożej, bo odpowiednio 327 i1100€. Jak nietrudno się domyślić, w państwach tych nastąpiła znaczna poprawa stanu bezpieczeństwa na drogach. W Przeciągu czterech lat liczba wypadków spadła o połowę!

U nas zmiany mają iść w podobnym kierunku, ale mają przy tym uwzględniać wysokość zarobków karanego kierowcy. Jak na razie brakuje szczegółów tego rozwiązania, policjanci mówią raczej o planach, a nie o gotowym rozwiązaniu, ale widać, że kierunek zmian jest już wytyczony. Teraz wszystko zależy od ustawodawcy, który musiałby zatwierdzić ten kierunek działań. Pewne jest natomiast to, że polski model miałby być podobny do tego, który już funkcjonuje w kilku krajach Europy – państwa skandynawskie i Szwajcaria. Tam też padają rekordowe kary za przewinienia drogowe (246 tys. € dla szwajcarskiego milionera, który w obszarze zabudowanym jechał z prędkością 137 km/h swoim Ferrari Testarossa).

Wobec szybko bogacącego się społeczeństwa i powiększających się różnic w zamożności mieszkańców, takie rozwiązanie wydaje się być optymalne w polskich warunkach. Wystarczy zerknąć na miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych pod centrami handlowymi. Nielegalnie parkują tam zazwyczaj posiadacze drogich aut. Wobec nadal rzadkich kontroli policyjnych w takich miejscach, perspektywa 500 złotowego mandatu nie jest dla nich zbyt zniechęcająca. Gdyby nowe prawo powiększało tę kwotę o np. jedno zero, to z pewnością takich zachowań byłoby mniej. Proponowane regulacje miałyby być jednak nakierowane głównie na przekroczenia dopuszczalnej prędkości. Według statystyk jest to najczęstsza przyczyna wypadków (28%),aprzy tym najbardziej śmiercionośna (42% ogółu wypadków).

 

Proponowane dotkliwe karanie miałoby dotyczyć nie tylko majętnych kierowców lecz i wszystkich zmotoryzowanych. Podwyższeniu miałyby ulec również najtańsze mandaty. Nie mogłoby bowiem dochodzić do sytuacji, gdy bezrobotny lub student, w ogóle nie płacili kar za nieprzepisową jazdę.

Nietrudno przewidzieć też, że zapewne na skutek wprowadzenia omawianego rozwiązania mogłaby się powiększać szara strefa nieformalnie zatrudnionych wśród osób szczególnie narażonych na mandaty: dostawcy, kurierzy, przedstawiciele handlowi itp. Bardzo prawdopodobne jest, że część z tych osób byłaby zatrudniona za "najniższą krajową", a resztę pieniędzy otrzymywałaby "pod stołem" z pominięciem standardowych kosztów pracy (podatek, ubezpieczenie ZUS, itd.)

Gdyby proponowane przepisy weszły w życie, zapewne wiele zmieniłoby się na polskich drogach. Na łupienie kierowców można standardowo narzekać, ale przepisowo jeżdżący nie mają się czego obawiać.

 

Podziel się