infoCAR

RedutaPWPW
Zaloguj się

Wycieczka do lasu jednośladem

Utworzono: 16-05-2013 0:00

Wraz ze wzrostem temperatur na zewnątrz, na drogach i bezdrożach pojawiło się wiele motocykli oraz czterokołowców, czyli tzw. quadów. Kierowcom tych pojazdów często nie wystarcza jazda po drogach publicznych i decydują się na wjazd do lasów. To jednak jest nielegalne i można za to zostać ukaranym wysokim mandatem.

Droga leśna, źródło: archiwum info-car.pl

Droga leśna, źródło: archiwum info-car.pl

Przepisów na ten temat nie reguluje Ustawa o ruchu drogowym, ponieważ drogi leśne nie są drogami publicznymi. Zapisy na ten temat znajdziemy natomiast w Ustawie o lasach, gdzie czytamy:

Art. 29. 1. Ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach. Nie dotyczy to inwalidów poruszających się pojazdami przystosowanymi do ich potrzeb.

1a. Jazda konna w lesie dopuszczalna jest tylko drogami leśnymi wyznaczonymi przez nadleśniczego.

2. Postój pojazdów, o których mowa w ust. 1, na drogach leśnych jest dozwolony wyłącznie w miejscach oznakowanych.

3. Przepisy ust. 1 oraz art. 26 ust. 2 i 3, a także art. 28, nie dotyczą wykonujących czynności służbowe lub gospodarcze:

Można zatem bez przeszkód podróżować drogą publiczną, która przebiega przez las, ale skręcić w boczną, leśną dróżkę już nie można. Dotyczy to wszystkich pojazdów silnikowych, a także motorowerów, które są klasyfikowane w inny sposób. Nie ma natomiast żadnych przeszkód, by w lesie, z zachowaniem ostrożności, jeździć w lesie na rowerze. Ostrożność jest zalecana z co najmniej kilku powodów. Chodzi przede wszystkim o gatunki chronione roślin. Jeżeli strażnik leśny udowodni rowerzyście zniszczenie rośliny chronionej, to w takim wypadku może ukarać go mandatem w wysokości 500 zł. To samo dotyczy zresztą kierowców i motocyklistów, którzy nonszalancko wjeżdżają do lasu. W lesie nie wolno również płoszyć zwierzyny, co w przypadku kierujących pojazdami silnikowymi jest niemal pewne.

Zwykły wjazd do lasu jest karany grzywną zgodnie z Kodeksem wykroczeń:

Art. 161. Kto, nie będąc do tego uprawniony albo bez zgody właściciela lub posiadacza lasu, wjeżdża pojazdem silnikowym, zaprzęgowym lub motorowerem do nienależącego do niego lasu w miejscu, w którym jest to niedozwolone, albo pozostawia taki pojazd w lesie w miejscu do tego nieprzeznaczonym, podlega karze grzywny.

Wysokość grzywny nie została w kodeksie ustalona, ale zazwyczaj kara wynosi około 500 zł, wszystko jednak zależy od skali występku. W przypadku rycia ściółki oponami pojazdów typu enduro, kara może być znacznie wyższa. Co warto pokreślić, kara w wysokości 500 zł należeć się będzie osobom, które nie zastosują się do polecenia wydanego przez uprawnione osoby (policjant, strażnik leśny), którym będzie opuszczenie terenu lasu.

Z cytowanego wyżej przepisu wynika również, że mandat może otrzymać kierowca, który pozostawił w lesie pojazd i np. poszedł na grzyby. To w świetle prawa jest niedozwolone. Pojazd w określonych sytuacjach można natomiast pozostawić np. na poboczu drogi publicznej biegnącej przez las lub na leśnym parkingu i stamtąd wyruszyć pieszo lub rowerem na grzybobranie.

Lasy zajmują około 30% terytorium Polski i stanowią dużą pokusę dla miłośników jazdy terenowej, którzy w naszym kraju mają niewiele miejsc, by "poszaleć". To jednak nie powinno ich usprawiedliwiać. Trzeba pamiętać, że lasy są polskim skarbem narodowym, który nas wyróżnia na tle innych państw Europy. Zaledwie kilka z nich może się pochwalić większym zalesieniem i w szczególności dotyczy to państw skandynawskich i Rosji. Nie oznacza to jednak, że prawo wjazdu do lasu pojazdami silnikowymi powinno być złagodzone. Pojazdy te stanowią bardzo duże zagrożenie pożarowe, zwłaszcza w lecie, gdy w lasach jest bardzo sucho. Niestety wtedy też następuje punkt kulminacyjny i amatorów "off roadu" jest tam najwięcej. Częściej zaglądają wtedy do lasów równieżpolicjanci i strażnicy leśni, co przekłada się na dużą ilość kar, dla często zupełnie nieświadomych kierowców i motocyklistów.

Niestety wśród miłośników przyrody lub po prostu mieszkańców domostw położonych w lesie, znajdują się osoby, które sprawiedliwość próbują wymierzać sami. Ostatnio branżowym scigacz.pl wstrząsnęła informacja o stalowych linkach rozciąganych między drzewami na wysokości szyi motocyklistów. Linki rozwieszane są w miejscach, gdzie motocykliści nielegalnie wjeżdżają do lasu, a nawet na leśnych drogach gruntowych.Co prawda motocykliści być tam nie powinni, ale tego typu postępowanie może doprowadzić do tragedii. Warto również podkreślić, że takie linki są również niebezpieczne dla rowerzystów, którym wolno tam jeździć, a nawet dla biegaczy i wysokiej zwierzyny leśnej. Sprawą prawdopodobnie zajmie się policja.

Z drugiej strony, rok temu opinią publiczną wstrząsnęła informacja o tym, że pieszy turysta został w lesie zaatakowany przez kierującego quadem, gdy zwrócił mu uwagę, że nie powinien tam jeździć. Turysta został boleśnie potrącony i najechany. Całe zajście zostało zarejestrowane kamerą turysty i trafiło do mediów oraz policji. Niestety jak dotąd sprawcy nie udało się odnaleźć.

Problem niewielkiej ilości tras do jazdy terenowej jest w Polsce bardzo widoczny. Widać to niestety również na szlakach turystycznych, gdzie raz na jakiś czas słychać ryk silników, a pędzące pojazdy stwarzają duże zagrożenie dla pieszych. Nie brakuje też potrąceń na szlakach o innych szkodach już nie mówiąc.

Prawo w tym temacie jest jasne i nie potrzebuje doprecyzowania.Potrzeby są natomiast gdzie indziej. W najbliższym czasie powinny powstać miejsca, gdzie entuzjaści "off roadu" będą mogli się wyszaleć. Pytanie tylko, czy to odciągnie ich zainteresowanie od lasów?

 

Podziel się