infoCAR

RedutaPWPW
Zaloguj się

Więcej kierujących bez prawa jazdy?

Utworzono: 21-06-2013 0:00

Wprowadzenie nowego egzaminu zdaniem wielu komentujących sprawę osób spowoduje, że wzrośnie liczba osób prowadzących pojazdy bez stosownych uprawnień. Przyczyną ma być ich zdaniem, zbyt trudny dla wielu kursantów, egzamin teoretyczny.

Egzamin na placu manewrowym, źródło: materiały własne www.info-car.pl

Egzamin na placu manewrowym, źródło: materiały własne www.info-car.pl

Już wcześniej zdarzało się, że osoby, którym po kilku próbach nie udawało się zdać egzaminu na prawo jazdy, jeździły bez tego dokumentu. Wtedy chodziło głównie o niepowodzenia na egzaminie praktycznym. Teraz problemy są z teorią.

Przed wprowadzeniem nowego egzaminu na prawo jazdy, zdawalność teorii  wynosiła średnio 80% przy pierwszym podejściu. Raczej nie zdarzało się jednak, żeby ktokolwiek nie zaliczył egzaminu w kolejnych próbach. Ze względu na jawność bazy pytań, wszystkiego można się było wykuć na pamięć. Teraz jest zupełnie inaczej. Zdawalność nowej teorii  kształtuje się na poziomie około 20% przy pierwszym podejściu. Są jednak osoby, które do nowego egzaminu bez powodzenia podchodzą po kilka razy. Nie brakuje też takich, które zdały za piątym razem lub nawet później.

Można również zaryzykować twierdzenie, że wśród wielokrotnych poprawkowiczów znajdą się osoby, które nie będą w stanie zdać nowego egzaminu.  Nowe zasady przeprowadzania egzaminu wymagają opanowania ze zrozumieniem całości materiału zawartego w kodeksie drogowym. Dla jednego sprawa ta może być zupełnie prosta, dla drugiego nieosiągalna.

Po zaliczeniu teorii kandydat na kierowcę będzie musiał zastosować w praktyce wiedzę na temat przepisów ruchu drogowego. Na tym etapie dokonywany jest kolejny „przesiew”, który (jak pokazuje historia egzaminowania) także może potrwać i nie w każdym przypadku musi się zakończyć wynikiem pozytywnym. Przykładem może tutaj być starszy pan, który podchodził do egzaminu aż 44 razy i w końcu zdał. Nie wszyscy jednak wykazują się tak dużą cierpliwością, w wielu przypadkach kończy się ona na kilku - kilkunastu niepowodzeniach.

Zazwyczaj w takich przypadkach osoby, którym nie udało się zdać na prawo jazdy, po prostu rezygnowały z prowadzenia samochodu. Były niestety też takie, które siadały za kółkiem mimo braku odpowiednich uprawnień.  Nikt bowiem nie może zabronić osobie bez prawa jazdy kupna własnego pojazdu, zarejestrowania go, a nawet ubezpieczenia.  Ryzyko kontroli policyjnej zawsze występuje, ale nie każdego nielegalnego kierowcy to odstraszało. Niestety bardzo podobnie może być i teraz za sprawą większych wymagań stawianych nowym kierowcom. To, że wymagania są większe nie oznacza wcale, że są wygórowane. Kierowca musi po prostu znać przepisy ruchu drogowego.

Inną drogą, jaką można wyczytać w internetowych komentarzach sfrustrowanych kandydatów na kierowców, jest zdobycie prawa jazdy w nielegalny sposób. Chodzi przede wszystkim o próby zdobycia prawa jazdy za granicą.
Dużą popularnością cieszą się pośrednicy, którzy „załatwiają” prawo jazdy z Ukrainy lub innych państw  (prokuratura w 2012 r. wydała już pierwsze wyroki w tej sprawie).  Oczywiście nie jest tak, że  nie można zrobić prawa jazdy za granicą, ale muszą zostać spełnione pewne warunki: trzeba przebywać na terenie obcego kraju co najmniej 185 dni w roku kalendarzowym, a przy tym muszą z obcym krajem wiązać obywatela więzi rodzinne, służbowe lub edukacyjne (np. praca lub studia).  W wielu przypadkach przepisy te były naginane przez  nieuczciwych pośredników i skorumpowanych urzędników w państwie, gdzie wydawane było prawo jazdy. W praktyce wyglądało to tak, że bez szkolenia w dwa tygodnie można było załatwić prawo jazdy na wszystkie kategorie w ukraińskim odpowiedniku WORD. W zależności od sytuacji, kandydat na kierowcę musiał wyjechać poza ośrodek samochodem egzaminacyjnym lub nawet nie było to konieczne. Jak zapewniał pośrednik w rozmowie z redakcją  - zdawalność wynosi 100%.
Po zaliczeniu egzaminu wystarczyło wymienić prawo jazdy na polski odpowiednik i korzystać z uprawnień. Problem w tym, że proceder został dostrzeżony przez policję i wydziały komunikacji. Po weryfikacji u służb granicznych okazało się, że nieliczne osoby przebywały za granicą minimum 185 dni. Prawo jazdy nieuczciwym osobom zostało odebrane.

Prawo jazdy jest państwową licencją na korzystanie z dróg publicznych. Mogą to robić wyłącznie osoby,  które posiadają do tego odpowiednie kwalifikacje. Problem w tym, że na takie praktyki jest przyzwolenie społeczne. Dodatkowo sprawę pogarsza fakt, że do przepisów nie stosują się nawet osoby znane z telewizji i tzw. celebryci. Ostatnio brakiem poszanowania dla prawa „popisał się” znany wokalista  reagge Kamil Bednarek, który wpadł w poślizg i oplem corsą uderzył w drzewo.  Bednarek prawo jazdy stracił rok temu za przekroczenie dozwolonej liczby punktów karnych i jak dotąd nie podszedł do egzaminu w WORD. Jak widać, nie każda gwiazda świeci przykładem.
 

Podziel się