infoCAR

Zaloguj się

Polacy mają dość piratów drogowych?

Utworzono: 13-08-2018 14:18

Wyprzedzanie z prędkością 180 km/h, na zakazie, skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych, pod górkę, na zakręcie itd. Tak jeżdżą „władcy dróg”, którzy czują się bezkarni. Coraz częściej jednak znajdują w skrzynce pocztowej zaproszenie na komendę, które będzie dla nich niemiłą niespodzianką.

Źródło: YouTube

Źródło: YouTube

Jak donosi portal wp.pl w ubiegłym roku Polacy zgłosili na policję ponad 10 tys. filmów z własnych wideorejestratorów, gdzie uwiecznione zostały niezgodne z prawem lub po prostu niebezpieczne zachowania innych kierowców na drodze. Z roku na rok zgłoszonych filmów jest więcej, więcej jest też kamer kierowców wyposażonych w kamery. „Bohaterowie” nagrań są w takich przypadkach  zapraszani na policję w celu złożenia wyjaśnień, które najczęściej kończą się wystawieniem stosownego mandatu zgodnie z taryfikatorem (kara pieniężna i punkty karne) lub wystawieniem zdecydowanie wyższego mandatu bez punktów karnych, jeżeli właściciel pojazdu nie wskaże sprawcy. Wezwanie nie musi oczywiście oznaczać wystawienia mandatu, ale odmowa przyjęcia go będzie skutkować skierowaniem sprawy do sądu, powołaniem biegłych i zwiększeniem kosztów postępowania, które będą musiały zostać pokryte przez tego, kto sprawę przegra.

W większości przypadków na skrzynki pocztowe policji trafiają nagrania, gdzie kierowcy pokazują tzw. szeryfów, którzy blokują przejazd w miejscach zwężeń dróg, gdzie zastosowanie powinna znaleźć jazda na suwak. Nie brakuje jednak również innych zachowań piratów, czy wręcz drogowych bandytów, którzy wychodzą ze swoich aut i biją innych kierowców za np. zwrócenie uwagi sygnałem dźwiękowym. Poniżej przykład kierowcy, który został nagrany, zgłoszony na policję i szukał porady w Internecie, co w takiej sytuacji robić:

„Skontaktował się ze mną policjant w sprawie nagrania z początku października. Pierwsze wykroczenie to wyprzedzanie na zakazie i przekroczenie podwójnej ciągłej, a drugie po 10-15 km, jak także wyprzedzanie na podwójnej i skrzyżowaniu. Akurat było to na drodze krajowej. Ktoś miły przez ten dystans musiał jechać i nagrywać te wykroczenia, po czym przesłał je na policje. Umówiłem się z policjantem w celu przesłuchania, ale przez telefon powiedział, że sprawa trafi do sądu, bo na mandat jest już za późno. Sam nie wiem co o tym myśleć, gdyż październik był 5 miesięcy temu i nawet nie wiem, czy to ja kierowałem wtedy autem. Co o tym sądzić? Czy mogą wymierzyć kare oddzielnie za 4 wykroczenia? Co mam mówić na przesłuchaniu?” Źródło: https://forumprawne.org/prawo-wykroczen/600563-nagranie-z-kamerki-po-5-miesiacach-trafilo-na-policje.html Dostęp 13 sierpnia 2018 r.

Z powyższego przykładu można odnieść wrażenie, że kierowca jest oburzony tym, że „ktoś miły” go nagrywał. Dalej dowiadujemy się, że nie pamięta, czy to on wtedy kierował, a zatem prawdopodobnie tego typu wykroczenia nie są dla niego rzadkością, przepisowy kierowca raczej pamiętałby wyprzedzanie na przejściu dla pieszych.

Polskie drogi nie słyną raczej ze spokojnej i przepisowej jazdy. Być może rosnąca liczba kamerek samochodowych i zgłoszeń filmów na policję sprawi, że sytuacja będzie się poprawiać. Według szacunkowych danych w ubiegłym roku w Polsce sprzedało się około 300 tys. rejestratorów jazdy.

Poniżej przykład agresywnego kierowcy, który dzięki nagraniu z kamery samochodowej został ukarany za swoje zachowanie przed sądem.

Podziel się