infoCAR

Zaloguj się

Koniec ery diesli?

Utworzono: 19-03-2018 14:58

Jest już niemal pewne, że już niedługo silniki z zapłonem samoczynnym odejdą do lamusa. Już teraz brakuje ich w nowych wersjach modeli, które do tej pory zawsze miały diesle w swojej gamie. Silnika wysokoprężnego nie znajdziemy już np. w Skodzie Fabii, Toyocie Auris, Fordzie Ka i wielu innych modelach.

Materiały własne InfoCar

Materiały własne InfoCar

Przyczyny

Odpowiedzi na temat przyczyn takiego stanu rzeczy, należy upatrywać  głównie w coraz to wyższych normach emisji spalin, którym nie są już w stanie sprostać silniki na olej napędowy. Szkodliwe substancje wydostające się rury wydechowej to jednak nie wszystko. Drugim nie mniej ważnym powodem jest to, że klienci coraz częściej mają już dosyć drogich w naprawie silników, za które już w salonie trzeba zapłacić więcej, by liczyć na ewentualne oszczędności w spalaniu. Tymczasem wspomniane oszczędności nie są wcale tak oczywiste. O ile faktycznie diesle palą mniej w porównaniu do benzynowych odpowiedników, to ewentualne naprawy są w stanie całkowicie lub w sporej części zniwelować wcześniejsze oszczędności. Podzespoły, takie jak turbosprężarka, wtryskiwacze, koło dwumasowe i filtr cząstek stałych, niejednemu posiadaczowi samochodu z silnikiem wysokoprężnym śnią się po nocach. Ci skutecznie zrażeni, obecnie decydują się raczej na zakup samochodów z silnikami benzynowymi, które palą coraz mniej, lub hybryd, które palą jeszcze mniej. Nie bez znaczenia jest również fakt, że coraz trudniej znaleźć klienta na używanego diesla. Na rynku wtórnym powoli również zaczynają królować samochody z silnikami innymi niż diesel. Nie jest bowiem tajemnicą, że wraz z upływem lat od czasu wyjazdu z salonu, awaryjność pojazdów z silnikiem wysokoprężnym zdecydowanie wzrasta.

Coraz lepsze alternatywy

Tymczasem postęp w rozwoju innych silników sprawia, że koszty pokonania kilometra drogi spadają. Dzieje się tak w przypadku wszystkich napędów, z benzynowym włącznie. Obecnie już nikogo nie dziwi spalanie benzyny poniżej 6 litrów na 100 km w segmencie C, a tym bardziej B. Spalanie poniżej 5, lub nawet 4 litrów w przypadku samochodów hybrydowych też nie jest w żaden sposób zaskakujące. Tymczasem za samochody z silnikami hybrydowymi w wielu przypadkach trzeba zapłacić dość porównywalne pieniądze co za wysokoprężne odpowiedniki. Wybór jest to tyle rozsądny, że samochody hybrydowe wręcz słyną ze swojej niskiej awaryjności czym rekompensują koszty napraw w przypadku diesli. Oprócz tego dochodzi również zazwyczaj niższe zużycie paliwa niż w przypadku silników wysokoprężnych. Na tym jednak nie koniec, bo coraz bardziej do drzwi kierowców pukają samochody z silnikami elektrycznymi, dla których przewidywalnie nadchodzi złota era.

Czy to już koniec?

Jeszcze nie! Samochody z silnikami diesla nadal będzie mieć w swojej ofercie przeważająca liczba producentów. Pozostaje pytanie, jak dobrze będą się one sprzedawać? Już w 2017 r. sprzedaż diesli w zachodniej Europie spadł poniżej do poziomu 46%  co oznacza spadek o 4,4 proc. w porównaniu do roku 2016. Od 2011 r., kiedy samochody z silnikami wysokoprężnymi cieszyły się największym powodzeniem, udział tego napędu spadł o 13%. W Polsce sprzedaż diesli jest jeszcze niższa. W 2017 roku w naszym kraju sprzedaż samochodów na olej napędowy wynosiła około 27%, w roku poprzednim 31%, trend spadkowy jak widać dotyczy również klientów znad Wisły, aczkolwiek u nas wartości są zdecydowanie niższe.

Rynek wtórny

Fakt, że samochody z silnikami diesla nadal się sprzedają, siłą rzeczy oznacza, że będą one jeszcze przez długie lata obecne na rynku wtórnym. Można się jednak spodziewać, że ich ceny zdecydowanie spadną. Wszystko to z powodu, coraz to większego skomplikowania silników, a także układów odpowiedzialnych za oczyszczanie spalin. Ewentualne awarie tych układów, będą dla nabywców używanych diesli generować zapewne bardzo wysokie koszty napraw. To będzie musiało się przełożyć na ceny. Z kolei wiele też wskazuje na to, że przynajmniej na zachodzie Europy, posiadacze takich aut będą mieli utrudnione korzystanie z nich. Chodzi w szczególności o zakazy wjazdu do centrów miast i ewentualne wyższe opodatkowanie. Kierowcy z zachodu Europy będą się zatem masowo pozbywać się diesli, a zwiększona podaż powinna przełożyć się na spadek cen. Nie jest jednak wykluczone, że podobne restrykcje zostaną wprowadzone również w Polsce, ale ewentualnie jest to póki co pieśń przyszłości. Czy fani oleju napędowego będą się bronić przed przesiadką na inne paliwa? Ciężko powiedzieć, ale diesel raczej nie ma fanatycznych wyznawców. Wiele wskazuje zatem na to, ze już za kilkanaście lat, olejem w większości będą napędzane tylko samochody ciężarowe i ewentualnie dostawcze. Czy tak będzie? Czas pokaże.

Podziel się