infoCAR

Zaloguj się

Hybrydy plug-in w natarciu

Utworzono: 15-02-2017 8:00

20 lat temu na rynek trafił pierwszy masowy samochód hybrydowy, od tamtego czasu popularność tego napędu systematycznie rośnie. Od kilku lat mamy jednak do czynienia z zupełnie nowym podejściem do tematu, jest nim możliwość ładowania baterii pojazdu z domowego gniazdka.

Źródło: Volkswagen

Źródło: Volkswagen

W największym skrócie – samochody hybrydowe plug-in (z angielskiego: podłączyć do gniazdka) Są samochodami elektrycznymi z wbudowanym silnikiem spalinowym. Ten wraz z generatorem prądu służy do ładowania baterii i zasilania silnika lub silników elektrycznych pojazdu. Prąd zmagazynowany w bateriach pozawala na przejechanie zazwyczaj około kilkudziesięciu km. Po rozładowaniu się baterii, rolę źródła prądu przejmuje silnik spalinowy z prądnicą, który pracując w optymalnym zakresie obrotów charakteryzuje się bardzo niskim spalaniem. W przypadku Volkswagena Golfa VII GTE Plug-in spalanie benzyny wynosi zaledwie 1,5 litra na 100 km, Hyundai Ioniq Plug-in przy tym samym elektrycznym zasięgu spala średnio 1,7 litra benzyny, w przypadku Toyoty Prius Plug-in II spalanie ma wynosić zaledwie 1 litr benzyny na 100 km. Wygląda imponująco, ale trzeba dodać, że mowa jest tutaj o pierwszej setce zasięgu przy w pełni naładowanych bateriach. Po rozładowaniu baterii, spalanie powinno wynosić tyle samo, co w przypadku standardowych hybryd, czyli np. 4,4 litra benzyny jeśli chodzi o Toyotę Prius. Hybrydy Plug-in ma obecnie w swojej ofercie większość wiodących producentów samochodów, wśród nich m.in. Audi, BMW, Chevrolet, Ford, Hyundai, Mercedes, Toyota, Volvo i inni.

Hybrydy Plug-in stanowią połączenie zalet samochodów elektrycznych i spalinowych. Silnik elektryczny zapewnia bardzo tanią i bezemisyjną jazdę na krótkich odcinkach. Silnik spalinowy daje niezależność i możliwość podróżowania na dalszych trasach bez konieczności korzystania z publicznych ładowarek, których w Polsce nadal niestety mamy bardzo niewiele.

Ciężko jak na razie mówić o wadach hybryd Plug-in, bo jak na razie zbyt krótko mamy z nimi do czynienia. Pierwszym tego typu pojazdem był Chevrolet Volt (bliźniaczym modelem na rynku europejskim jest Opel Ampera), który trafił do produkcji w 2010 r. Przewiduje się, że pojazdy tego typu mogą być bardzo drogie w serwisowaniu w razie awarii układu napędowego. Obawy wynikają z bardzo skomplikowanej konstrukcji pojazdów Plug-in. Problemem może być również brak dostatecznej ilości specjalistów, którzy mogliby poradzić sobie z awariami.

Kolejną bardzo istotną wadą hybryd Plug-in jest ich cena. Zazwyczaj są one sporo droższe od standardowych hybryd, od w pełni elektrycznych odpowiedników i rzecz jasna również od wersji spalinowej. W przypadku Volkswagena Golfa, cena hybrydy Plug-in, czyli Golfa GTE, wynosi około 150 tys. zł, tymczasem pięciodrzwiowa spalinowa wersja podstawowa tego samochodu kosztuje około 65 tys. zł. Na oszczędności wynikające z niskiego spalania trzeba będzie zatem czekać bardzo długo. Podobnie jest zresztą w przypadku innych modeli Plug-in. Ich cena nie odstrasza jednak ekoentuzjastów, którzy chętnie sięgają po takie auta.

Jak wynika z danych zgromadzonych przez General Motors – producenta Chevroleta Volta – użytkownicy pojazdu bardzo chętnie korzystali z możliwości jazdy z wykorzystaniem prądu, zaś bardzo niechętnie korzystali z pomocy silnika spalinowego. Kierowcy Volta starają się ładować baterie w każdej możliwej sytuacji (w pracy, w centrum handlowym, z publicznej ładowarki), co ma duży wpływ na koszty użytkowania pojazdu, a co za tym idzie również na obniżenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery.

Hybrydy Plug-in mogą na pewien czas stać się w Polsce ciekawą alternatywą dla pojazdów typowo spalinowych. Z czasem jednak, jeżeli zaczną u nas masowo powstawać szybkie ładowarki samochodów elektrycznych, powinniśmy mieć do czynienia z wypieraniem tej technologii na rzecz samochodów w pełni elektrycznych.

Podziel się


Uwaga: W sobotę (28.07.2017) w związku z pracami modernizacyjnymi serwis może być niedostępny , za wszelkie utrudnienia przepraszamy.