infoCAR

RedutaPWPW
Zaloguj się

Czy reforma Gowina pogorszy stan bezpieczeństwa na polskich drogach?

Utworzono: 25-04-2013 0:00

Sejm przyjął większością głosów ustawę deregulacyjną, flagowy projekt ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Ustawa ma na celu ułatwienie dostępu do niektórych zawodów, gdzie zdaniem ministra, wymagania są zbyt wygórowane. W tym gronie znalazły się również zawody instruktora nauki jazdy i egzaminatora.

Nauka jazdy, źródło: archiwum info-car.pl

Nauka jazdy, źródło: archiwum info-car.pl

Co prawda nie ma być tak, że w szeregi tych grup zawodowych wejść będzie można z marszu, ale zmiany, które łagodzą dostęp do zawodu i tak wzbudzają wiele kontrowersji.Zbulwersowani są przedstawiciele wspomnianych grup zawodowych, czyli egzaminatorzy i instruktorzy nauki jazdy, których zdaniem obecnie i tak dostęp do zawodu jest zbyt łatwy. Powodem oburzenia nie jest bynajmniej jedynie troska o własne miejsce pracy, ponieważ konkurencja bez wątpienia wzrośnie, ale również o niełatwą misję zawodu, na którym spoczywa duża odpowiedzialność. Przyjrzyjmy się zatem zmianom, które dotyczą omawianych zawodów:

 

Instruktor nauki jazdy

W świetle nadal obowiązującego prawa instruktorem nauki jazdy może zostać osoba, która niebyła na bakier z prawem. W szczególności dotyczy to przestępstw w ruchu drogowym, korupcyjnych, przeciwko wolności seksualnej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach i prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. Ponadto instruktor musi od co najmniej 3 lat posiadać prawo jazdy kategorii, na którą chce szkolić oraz posiadać wykształcenie minimum średnie. Po spełnieniu tych wymogów przyszły instruktor musi przejść odpowiedni kurs, a następnie zdać egzamin przez komisją powołaną przez wojewodę.

Reforma ministra Gowina znosi wymóg posiadania wykształcenia średniego, a także skraca minimalny okres posiadania prawa jazdy kategorii objętej szkoleniem z 3 do 2 lat. Niejako w zamian, wprowadzony został wiek minimalny dla zawodu – 23 lata.

 

Egzaminator osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdem

Obecnieaby zostać egzaminatorem osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami konieczne jest przedstawienie zaświadczenia o niekaralności za przestępstwo przeciwko: bezpieczeństwu w komunikacji popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, wiarygodności dokumentów, prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie po użyciu innego podobnie działającego środka; przestępstwo umyślne przeciwko życiu i zdrowiu; przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Od egzaminatora wymaga się jeszcze m.in. posiadania wykształcenia wyższego oraz posiadania prawa jazdy kategorii B od co najmniej 6 lat i prawo jazdy kategorii, na którą egzaminuje.

Po deregulacji zniesiony zostanie wymóg posiadania wykształcenia wyższego na rzecz wykształcenia średniego. Skrócony zostanie także wymagany okres posiadania prawa jazdy kategorii B z 6 na 3 lata przy czym egzaminator musi mieć co najmniej 23 lata.

 

Instruktor po gimnazjum?

W kontekście instruktorów zmiany są o tyle istotne, że w zasadzie zniesiony został wymóg posiadania jakiegokolwiek wykształcenia. W Polsce mamy do czynienia z tzw. obowiązkiem szkolnym, który dotyczy osób w wieku od 7 do 18 lat. W większości przypadków chodzi zatem o szkołę podstawową, gimnazjum i co najmniej dwa lata nauki w szkole ponadgimnazjalnej. Jeżeli jednak do "18-ki" dana osoba nie ukończy szkoły gimnazjum, wtedy będziemy mieli do czynienia z instruktorem z wykształceniem podstawowym. W skrajnych przypadkach zdarza się, że uczniowie nie kończą nawet szkoły podstawowej.Co prawda istnieje bardzo małe ryzyko, że do "elki" trafi osoba bez "podstawówki", ale szkoleniowiec po gimnazjum lub szkole zawodowej, może już nie być rzadkością.Co prawda i tak trzeba najpierw zdać niełatwy obecnie egzamin na prawo jazdy, następnie egzamin na instruktora przed komisją wojewódzką, więc nie powinniśmy mieć do czynienia z osobami, które nie znają "fachu". Od instruktora wymaga się jednak nie tylko prawidłowego jeżdżenia, ale także umiejętności pedagogicznych, o które jest łatwiej, gdy uczęszcza się do szkoły średniej. Zdaniem praktykujących instruktorów, przydaje się także ogólne "obycie", ponieważ do "elki" trafia cały przekrój społeczeństwa od osób z wykształceniem gimnazjalnym, aż po doktorów i profesorów uczelni wyższych. Trudno zatem oczekiwać by instruktor z wykształceniem gimnazjalnym był autorytetem dla nawet ucznia trzeciej klasy liceum.

Branża szkolenia kierowców zwraca także uwagę na innych aspekt poruszony w ustawie deregulacyjnej. Do dwóch lat został skrócony minimalny czas posiadania prawa jazdy. Trudno nie przyznać tutaj racji szkoleniowcom, którzy twierdzą, że pod dwóch latach posiadania prawa jazdy samemu nie umie się jeszcze jeździć. Oczywiście mogą się zdarzyć chlubne wyjątki, ale z reguły tak nie jest.

Zastanawiające jest jednak to, czy deregulacja zawodu w ostatecznym rozrachunku będzie miała jakiekolwiek znaczenie. Od wprowadzenia 19 stycznia 2013 r. zmian w prawie dotyczących egzaminowania kandydatów na kierowców, coraz bardziej liczy się wiedza i fachowość instruktorów i wykładowców szkół jazdy. Wszystko za sprawą nowego egzaminu teoretycznego, którego zdawalność obecnie wynosi około 25% (80% przed zmianami). Dlatego kandydaci na kierowców coraz rozważniej wybierają szkoły i kierują się tam, gdzie poziom nauczania jest jak najwyższy. Sprawę powinny ułatwić statystyki zdawalności poszczególnych szkół, które już niedługo powinny zacząć publikować starostwa powiatowe.

W tym kontekście jest raczej mało prawdopodobne, by w zawodzie osiągnęły sukces osoby, które spełniają wymogi w minimalnym zakresie. Przy obecnej, bardzo dużej konkurencji w branży, można domniemywać, że przetrwają tylko najlepsze szkoły.

 

Egzaminator bez doświadczenia

W przypadku egzaminatorów istnieje większe ryzyko, że do zawodu trafią osoby, które raczej nie powinny się zajmować ocenianiem umiejętności kierowców. Zresztą już teraz częstokroć wytykany jest barak kompetencji egzaminatorom WORD. Chodzi zazwyczaj nie o brak wiedzy, lecz niedostateczny poziom umiejętności. Znane są przypadki, kiedy po oblaniu "na mieście" kandydata na kierowcę kategorii D, egzaminator nie potrafi wrócić do ośrodka WORD za kierownicą pojazdu i o pomoc prosi oblanego kandydata…

Zmiany deregulacyjne mogą pogłębić jeszcze i tak nie najlepszą sytuację. Zniesienie wymogu posiadania wykształcenia wyższego może obniżyć rangę zawodu. To samo tyczyć się może minimalnego okresu posiadania prawa jazdy kategorii B. Trzyletnie doświadczenie za kierownicą, o ile prawo jazdy było w ogóle używane, to raczej niewielki staż.Niejako ratunkiem jest tutaj instrukcja egzaminowania, która w zasadzie wyklucza subiektywną ocenę egzaminatora – zaliczane są poszczególne zadania podczas jazdy, błędy są skrupulatnie odnotowywane, a wszystko odbywa się pod okiem kamer. Nie zmienia to faktu, że egzaminator powinien być autorytetem dla osoby egzaminowanej, a raczej trudno będzie go budować osobie 23-letniej z wykształceniem średnim zwłaszcza, że około połowa Polaków w wieku pomaturalnym idzie na studia.

Konkurencja w zawodzie jest jednak na tyle wysoka, że jak na razie raczej nie ma potrzeby zatrudniania nowych osób. Niż demograficzny oraz kryzys w branży sprawia, że WORD-y raczej zwalniają egzaminatorów. Nowe twarze w ośrodkach egzaminacyjnych mogą pojawić się jednak tam, gdzie sytuacja finansowa wymaga cięć, a zatrudnienie młodych egzaminatorów może znacząco obniżyć koszty prowadzenia ośrodka (płace egzaminatorów są ustalane ministerialnie). Młodzi egzaminatorzy mogą pojawić się także w nowo powstających ośrodkach, na co zezwolił ostatnio Sejm RP (nowe WORD mogą powstawać w miastach "prezydenckich"). Można mieć jednak nadzieję, że dyrekcja ośrodków dołoży starań, by zatrudnienie egzaminatorzy prezentowali jak najwyższy poziom wiedzy i umiejętności zawodowych.

 

Podziel się