infoCAR

RedutaPWPW
Zaloguj się

Autostradą pod prąd – nadal…

Utworzono: 16-07-2015 0:00

Mimo wielokrotnych apeli, informacji w mediach, powszechnej dostępności do aktualnych przepisów ruchu drogowego, nadal dochodzi do sytuacji, gdy kierowcy podróżujący autostradą muszą wykonywać niebezpieczne manewry by uniknąć zderzenia z kierowcami jadącymi pod prąd.

Mrożąca krew w żyłach sytuacja na A4, źródło: www.youtube.com

Mrożąca krew w żyłach sytuacja na A4, źródło: www.youtube.com

Do kolejnego tego typu zdarzenia doszło w maju 2015 r. na autostradzie A4 na wysokości Tarnowa. Sprawa prawdopodobnie nie wyszłaby na jaw, gdyby nie nagranie z kamery samochodowej, którą prawidłowo jadący kierowca uwiecznił „wyczyn”, kobiety jadącej pod prąd. W tym przypadku  nie doszło do zderzenia z żadnym pojazdem – osoby jadące wówczas autostradą A4 w większości miały szczęście. Szczęście miała również kierująca czerwoną skodą, prawdopodobnie kierująca zjechała z autostrady  bez żadnego uszkodzenia swojego auta. Prawdopodobnie (źródło komentarze na youtube) niestety nie można tego powiedzieć o kierowcy, który unikając zderzenia z samochodem kierowanym przez kobietę, uderzył w bariery ochronne i rozbił  swój pojazd. Na szczęście nagranie internauty pomoże w ustaleniu sprawcy i dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych.

Oprócz wypadków, to właśnie nagrania często są jedynymi dowodami potwierdzającymi skalę zjawiska. Chodzi nie tylko o nagrania wykonane przez kierowców, ale główne nagrania z kamer stacjonarnych rozmieszczonych wzdłuż drogi, a także na węzłach komunikacyjnych. Niestety kamery te ciągle rejestrują kierowców, którzy za nic mają elementarne zasady bezpieczeństwa, jakimi powinni się kierować użytkownicy autostrad.

Przypomnijmy

Autostrada jest drogą o podwyższonej prędkości dopuszczalnej, która wynosi w Polsce 140 km/h. Jest to droga dwujezdniowa, gdzie jezdnie są od siebie odseparowane i nie ma możliwości bezpośredniego wjazdu na jezdnię przeciwległą. Na poszczególnych jezdniach można poruszać się tylko i wyłącznie w jednym kierunku uprzednio określonym znakami drogowymi – przed każdym wjazdem. Ze względu na swoją specyfikę, na autostradach niemal zupełnie wyeliminowane jest ryzyko zderzeń czołowych z pojazdami jadącymi w przeciwnym kierunku. O ile oczywiście ktoś nie postanowi wjechać pod prąd…

Dlaczego kierowcy wjeżdżają pod prąd?

Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest łatwa, policjantom i specjalistom z zakresu ruchu drogowego taka ewentualność po prostu nie mieści się w głowie. Zwykło się uważać, że za tego typu sytuacje w większości odpowiadają ludzie starsi, którzy nie do końca odnajdują się w nowych realiach drogowych. Statystyki takich wypadków pokazują jednak, że problem dotyczy wszystkich grup wiekowych kierowców i wszystkich kategorii pojazdów – niestety w tym tych największych. Motywacje dla jazdy pod prąd zapewne są najróżniejsze, każda z nich jest jednak nieuzasadniona.

Nieznajomość zasad

Wspomniane wcześniej nieobeznanie z nowymi realiami na naszych drogach jest bez wątpienia ważnym czynnikiem przy rozpatrywaniu tego problemu. Nieznajomość tego typu rozwiązań drogowych, jakimi są autostrady lub drogi ekspresowe, w niczym nie usprawiedliwia kierowców wjeżdżających pod prąd. Wszystkie tego typu drogi w Polsce są doskonale oznakowane – wjechanie na jezdnię w niewłaściwym kierunku oznacza, że kierowca nie zastosował się do nakazu jazdy na wprost. Na autostrady zazwyczaj wjeżdża się rozbudowanymi wjazdami, żeby wjechać pod prąd, kierowca musi bardzo ostro skręcić w lewo przekraczając linię pojedynczą ciągłą i obszar wyłączony z ruchu. Praktycznie da się to zrobić, ale wyłącznie z pominięciem elementarnych zasad ruchu drogowego.
Takie przypadki, gdy kierowca jest przekonany o tym, że jedzie prawidłowo, są niestety najbardziej niebezpieczne. Kierowca zajmuje bowiem (z jego perspektywy prawidłowy) prawy pas ruchu i jedzie pasem wykorzystywanym do wyprzedzania wolniej jadących pojazdów na autostradzie, gdzie zazwyczaj pojazdy jadą szybciej niż te na lewym pasie. W takich sytuacjach jest też niewiele miejsca na ucieczkę – pas awaryjny jest bowiem po prawej stronie jezdni

Wjazd na autostradę A2. Nakaz jazdy na wprost jest dostatecznie dobrze widoczny.

Wjazd na autostradę A2. Nakaz jazdy na wprost jest dostatecznie dobrze widoczny., źródło: materiały własne info-car.pl

Przegapiony zjazd

Kolejna sytuacja, to już zazwyczaj w pełni świadome złamanie zasad ruchu panujących na autostradzie. Niestety zdarza się tak, że kierowca podróżujący autostradą decyduje się zawrócić w niedozwolonym miejscu i zjechać z autostrady wjazdem. Takie postępowanie jest również skrajnie niebezpieczne. Co prawda tacy kierowcy zazwyczaj korzystają z pasa awaryjnego po prawej stronie, ale to nie oznacza, że nie może tam dojść do wypadku. Niestety takie sytuacje dotyczą też kierowców ciężarówek, którzy przez własną pomyłkę nie chcą tracić czasu na dojazd do prawidłowego zjazdu, tylko zawracają na autostradzie, bo dotrzeć na czas w wyznaczone miejsce…

Strach przed opłatami

Kolejnym czynnikiem być może jest strach przed wysokimi kosztami jakie niesie za sobą podróżowanie autostradami. Być może kierowcy orientując się, że znajdują się na drodze płatnej, decydują się zawrócić. Cena takiego postępowania może być jednak znacznie wyższa niż ustawowe 10 gr za kilometr…

Podziel się